Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików

Iwo Cyprian Pogonowski

SIŁA I SŁABOŚĆ POLITYCZNA POLONII W USA

Siła polityczna w Stanach Zjednoczonych – podobnie jak i w Polsce - jest uzależniona od bazy finansowej oraz kontroli środków masowego przekazu informacji i dezinformacji. Ludzie kontrolujący media mogą przekazywać i interpretować informacje w korzystnym dla siebie świetle. Niestety wiadomości są często podawane w sposób wyrwany z kontekstu, ażeby nadać im znaczenie korzystniejsze dla komentatora. Wyrwanie z kontekstu uniemożliwia zrozumienie sedna każdej sprawy i pozwala podawać propagandę jako prawdę (tak jak ostatnio choćby w sprawie masakry jedwabieńskiej).

PRZYCZYNY OBECNEJ SŁABOŚCI POLITYCZNEJ POLONII

Trudności polskiej mniejszości w Ameryce pochodzą w dużej mierze z braku poparcia polskich emigrantów przez kraj ich pochodzenia. Trzeba pamiętać, że im większa kooperacja i im większy udział kraju pochodzenia tym sprawniejsza jest obrona wspólnych interesów. Często potrzebna jest interwencja dyplomatyczna na korzyść polskiej mniejszości w Ameryce by efektywnie bronić dobrego imienia Polski w USA. Również większą korzyść można osiągnąć dla interesów Kraju Ojczystego dzięki poparciu w rządzie federalnym i stanowym przez reprezentantów polskiej mniejszości, wtedy kiedy jest ona wystarczająco silna. Niestety z powodów, które podam poniżej, między innymi przez brak poparcia przez pół wieku ze strony rządu polskiego, polityczna sytuacja polskiej mniejszości w Ameryce jest dziś niekorzystna.

Przykładem tej sytuacji jest obecny układ w senacie amerykańskim gdzie trzech senatorów reprezentuje polską mniejszość stanowiącą cztery procent ogólnej ludności USA, podczas gdy na przykład, grupa żydowska przedstawiająca jeden i trzy dziesiąte procenta jest reprezentowana przez dziesięciu senatorów, jak również zagwarantowała ona sobie poparcie pozostałych dziewięćdziesięciu senatorów amerykańskich dominując finansowo amerykański proces wyborczy. Proporcjonalnie, grupa żydowska ma nie tylko ponad dziesięciokrotnie silniejszą pozycję w senacie Stanów Zjednoczonych niż siła polityczna Polonii. W rzeczywistości siła polityczna żydowskiej grupy skoordynowanej z państwem Izrael jest obecnie nieskończenie większa od innych grup etnicznych w Ameryce. Dla porównania, wpływy Arabów amerykańskich na tutejszych polityków są bliskie zera w porównaniu z dominującym żydowskim „lobby”. Najczęściej przeciwko Arabom w USA wypowiadają się politycy nie-Żydzi, którzy są od Żydów uzależnieni. Wpływy polskiej grupy są skuteczne jedynie wtedy kiedy działa ona w kooperacji z innymi grupami. Niestety kiedy Amerykanie polskiego pochodzenia występują sami nie mają liczących się wpływów politycznych, zwłaszcza przy braku poparcia ze strony rządu w Warszawie.

Wiele powodów doprowadziło do tego stanu rzeczy. Tak więc w XX w. Amerykanie polskiego pochodzenia utożsamiali się ze swoimi sprawami narodowymi w specjalnych sytuacjach takich jak walka o niepodległość w czasie I Wojny Światowej, czy starania o wejście Polski do NATO. Niestety równocześnie nie byli w stanie zbudować swojej własnej siły politycznej w USA tak jak to się udało Amerykanom brytyjskiego, francuskiego, skandynawskiego, a nawet irlandzkiego pochodzenia (Irlandczycy mówili po angielsku i zdominowali kler katolicki w Ameryce).

Po II Wojnie Światowej sytuacja Polaków amerykańskich zaczęła się pogarszać kiedy czołowi działacze amerykańscy, zwłaszcza z rodziny Rockefellerów, uważali, że ich siła polityczna i styl życia są zagrożone wielkim przyrostem naturalnym w okręgach zamieszkałych przez wielodzietnych katolików, głównie Polaków, Irlandczyków i Włochów, którzy rosnąc liczebnie zaczęli tworzyć w swoich dzielnicach rosnące na sile politycznej grupy wyborców. Przed rokiem 1960 doszło do tego, że żaden polityk ubiegający się o jakiekolwiek stanowisko w Chicago, Detroit, Bostonie, Filadelfii, Nowym Jorku, czy Baltimore nie mógł mieć nadziei na wygranie wyborów bez pozyskania sobie polskich dzielnic. Ten fakt dał wtedy dużą siłę polityczną polskim księżom (przywódcom duchowym) i przywódcom polonijnym (politycznym) w tych miastach.

ROZBIJANIE DZIELNIC POLSKICH

Wyżej wspomniani działacze amerykańscy rozpoczęli metodyczna akcje rozbijania dzielnic katolickich grup etnicznych żeby zniszczyć ich siłę jako okręgów wyborczych. Posłużono się następująca strategią:

1. Zaczęto rozbijać na małe części dzielnice katolickie, przeprowadzając przez nie szerokie autostrady.
2. Rozmaitymi środkami zaczęto zachęcać katolików żeby przenosili się do nowych przedmieść zaludnionych ludnością etnicznie mieszaną.
3. Zaczęto masowo wprowadzać biedotę murzyńska do katolickich dzielnic zaludnionych przez Polaków, Włochów i Irlandczyków. Fakt „ucieczki białych” z dzielnic katolickich dał okazję do wyzysku przez pośredników w sprzedaży nieruchomości, których wartość rynkowa gwałtownie spadała w atmosferze paniki.
4. Zaczęto zmieniać granice okręgów wyborczych żeby też i w ten sposób rozbić siłę polityczną katolickich dzielnic.

W rezultacie tej strategii w czasie ostatnich czterdziestu lat polscy Amerykanie tracili swoje lokalne wpływy polityczne - jedyne wpływy jakie mieli - w miarę jak ich dzielnice były rozbijane. Na arenie ogólno państwowej Polacy amerykańscy nigdy poważnych wpływów politycznych w USA nie mieli.

W miarę niszczenia polskich dzielnic i wynaradawiania się młodego pokolenia, poparcie dla przyparafialnych dwujęzycznych szkół, w których księża wygłaszali kazania po polsku, zaczęło zanikać. Do tego stanu rzeczy przyczyniał się fakt że przed 1960 rokiem prawie nie było biskupów katolickich polskiego pochodzenia. Biskupami katolickimi zostawali głównie księżą brytyjskiego lub niemieckiego pochodzenia, a większość kleru była irlandzka. Trzeba pamiętać, że biskupi sprawowali wtedy władzę absolutną nad swoimi diecezjami, a jednocześnie byli pod silnymi wpływami kultury amerykańskiej ukształtowanej przez protestantów. Z tego powodu biskupi katoliccy zaczęli myśleć w dużej mierze tak jak businessmani i administratorzy nieruchomości. Tak na przykład biskupi i księża masowo zaczęli brać udział w grze w golfa gdzie ich partnerami byli ludzie interesu, głównie protestanci. Takie zachowanie kleru amerykańskiego Watykan piętnował jako herezję amerykańską encykliką „Testem Benevolentiae” ze 1899 roku wydaną przez papieża Leona XIII. Krytyka ta została wznowiona po 1960 roku.

Na równi z amerykańskimi przywódcami politycznymi, kler katolicki zaczął popierać teorię tak zwanego „melting pot” czyli tygla stapiającego różne grupy etniczne w jeden amerykański stop. Przedstawiciele tej teorii patrzyli z góry na katolików nie mówiących po angielsku. Do dziś stale słyszy się o likwidowaniu nie-angielskojęzycznych parafii katolickich, ponieważ następują zmiany demograficzne, jak również parafie słabną finansowo. Jednym z największych zmartwień proboszczy amerykańskich jest spadek datków niedzielnych i groźba likwidacji ich parafii, zwłaszcza gdy jednocześnie ponoszą one duże wydatki na dwujęzyczne szkoły przyparafialne utrzymywane głównie z datków niedzielnych, podczas gdy rodzice uczniów pokrywają prawie zawsze mniej niż połowę kosztów tych szkół. Przyczynia się to do likwidacji parafii polskich i zaniku znajomości języka polskiego.

JĘZYK POLSKI W AMERYCE.

Litery łacińskie są używane tak w języku polskim, jak i w angielskim, ale zastosowanie ich w podwójnych spółgłoskach jest zupełnie inne. Fakt ten utrudnia Amerykanom wymowę nazwisk napisanych po polsku. Amerykanie nie mają cierpliwości aby uczyć się wymawiać polskie nazwiska, zwłaszcza gdy występują w nich podwójne spółgłoski (cz, rz, sz). Dlatego, na przykład, nazwisko generała Kościuszki jest trudniejsze dla Amerykanów do wymówienia, niż nazwisko generała Pułaskiego. Większość czytelników powieści Józefa Conrada nie wie, że jego nazwisko rodowe było Korzeniowski. Wielu Polaków amerykańskich zmienia pisownię lub skraca swe nazwiska żeby ułatwić sobie karierę zawodową w Ameryce. Wielu z nich zmienia nazwiska tak żeby brzmiały po angielsku. Skutkiem tego ich potomstwo zatraca polskie brzmienie nazwiska, co przyczynia się do utraty polskiej tożsamości.

Polacy, jak i inni przybysze z krajów, w których nie mówi się po angielsku, są postrzegani jako obcy z powodu swego akcentu. Tak więc w Ameryce, jak i w innych częściach świata następuje asymilacja przez wynaradawianie się i przyjmowanie języka większości. W dzielnicach etnicznie mieszanych staje się to zwykle już w drugim pokoleniu rodzin emigrantów i powoduje trudności w pożyciu rodzinnym. Zwłaszcza nastolatki wykazują chęć oderwania się od kultury swych rodziców żeby być w pełni uznanymi jako Amerykanie. Często ci młodzi ludzie wstydzą się być razem z rodzicami w miejscach publicznych. Do tego stanu rzeczy przyczynia się także fakt, że używanie obcego języka przy ludziach którzy go nie rozumieją prawie wszędzie na świecie jest potępiane jako niewłaściwe.

Utrata języka ojczystego następuje gdy ludzie zaczynają tracić lojalność wobec niego i zaczynają wątpić w jego użyteczność. Kiedy ludzie nabierają przekonania że język ojczyzny ich przodków jest im niepotrzebny a nawet utrudnia im życie w miejscu ich osiedlenia, wtedy stopniowo przestają posługiwać się nim na co dzień. Dzieci emigrantów szybko zdają sobie sprawę z tego stanu rzeczy, zaczynają wyłącznie używać głównego języka kraju, w którym mieszkają.

Bezpośrednim i najważniejszym powodem dla którego emigranci z pierwszego pokolenia uczą swoje dzieci języka swych rodziców jest potrzeba i chęć utrzymania kontaktu z najbliższa rodziną i z krajem ich pochodzenia. Latynosi, na przykład, mogą łatwo odwiedzać kraje swego pochodzenia i czytać ich prasę, poznawać kulturę. Natomiast Polacy przez pół wieku byli zmuszeni ograniczać swoje kontakty z Polską należącą do bloku komunistycznego, wrogiego Stanom Zjednoczonym. To także przyczyniło się do spadku liczby osób posługujących się językiem polskim w USA.

INDYWIDUALNE OSIĄGNIECIA POLAKÓW

W przeciwieństwie do Polaków, z których wielu osiągnęło duży postęp socjalny w społeczeństwie amerykańskim i są z tego dumni, niedawni przybysze mówiący po hiszpańsku i znajdujący się na dole drabiny społecznej trzymają się mocno swojej kultury i języka, przez co stali się zwartą siłą polityczną, bez porównania większa niż ma ją Polonia. Tak wiec indywidualni Polacy osiągnęli znaczy sukces społeczny, ale tracą siłę polityczną jako grupa etniczna.

Polacy nie wykorzystują swego potencjału w okresach wyborów, brak im porozumienia i jedności przez co osłabiają swój potencjał polityczny; mało który z kandydatów na jakiekolwiek stanowisko lokalne lub federalne, liczy się z potrzebami i głosami Polonii.

W okresie dominacji sowieckiej polscy Amerykanie nie mogli szukać poparcia w obronie swoich spraw w Ameryce ze strony komunistycznego rządu w Warszawie. Pod tym względem sytuacja Polaków była i nadal jest zupełnie odwrotna niż sytuacja np. Żydów Amerykańskich wspierających się wzajemnie z państwem Izrael. To wzajemne popieranie się diaspory i Izraela odbywa się na skalę przewyższającą wszystkie tego rodzaju układy w historii Stanów Zjednoczonych. W dobie dzisiejszej Polonia mogłaby dużo skorzystać przez wywieranie nacisku na polską ambasadę o poparcie dla wielu spraw dotyczących Polonii i Polski.

OBECNY STAN WPŁYWOW POLITYCZNYCH

W obecnej chwili żadna grupa etniczna w Ameryce nie jest w stanie dorównać amerykańskim Żydom w ich skutecznym inwestowaniu pieniędzy w amerykański proces polityczny w ogóle, a w amerykański proces wyborczy w szczególności. Wśród grup etnicznych w Ameryce, polska grupa należy do politycznie słabych. Niestety obecnie rządząca w Polsce post-komunistyczna lewica,* w swoim działaniu nie popiera Polonii w obronie dobrego imienia narodu polskiego, a tym samym osłabia Polonię i samą Polskę. Przykładem tego jest polityka fałszywych przeprosin i skruchy, która oczernia Naród Polski za niemieckie zbrodnie, takie jak na przykład w Jedwabnem w 1941 roku, gdzie udział polskich elementów kryminalnych był całkowicie drugorzędny.*

Poza znikającą w pamięci Amerykanów minioną sławą Solidarności, polscy Amerykanie korzystają, póki On żyje, z wielkiego prestiżu Ojca Świętego, który jest powszechnie obdarzany miłością i szacunkiem.**

Polonia nie ma ani za sobą prestiżu wynikającego z dwustu lat takiego szacunku jakim cieszyli się Brytyjczycy, Francuzi czy Skandynawowie, a równocześnie brak jej siły politycznej Murzynów i Latynosów. Ci ostatni po 1965 roku nauczyli się korzystać z solidarności etnicznej i głosowania jako jeden blok wyborczy przy jednoczesnym szantażu społecznym polegającym na groźbie krwawych i niszczących miasta rozruchów, jak również możliwości stosowania ogólno państwowego bojkotu ekonomicznego przeciwko politycznym wrogom.

Na przykład podczas dwu wielkich i krwawych rozruchów w Los Angeles w ostatnich czterdziestu latach kolosalne szkody poniosło to miasto z powodu rabunków i pożarów. Większością ofiar byli azjatyccy sklepikarze, a sprawcami byli Murzyni i Latynosi. Było wiele osób zabitych i rannych. Nota bene ani rząd amerykański, ani sprawcy nie przepraszali ofiar tych zbrodni.

Tak więc na politycznej scenie amerykańskiej wpływy polityczne Amerykanów polskiego pochodzenia nie są dziś silne. Poprawa pozycji Polonii amerykańskiej może iść kilkoma torami. Polski korpus dyplomatyczny powinien być pod stałym naciskiem żądań ze strony Polonii by reagował na anty-polskie wystąpienia, takie jak na przykład oszczerczy artykuł Brumberga „Poles and Jews” opublikowany w bieżącym numerze prestiżowego dwumiesięcznika „Foreign Affairs”.

Wśród Polonii jest poparcie dla kampanii internetowej, której celem byłoby kontrowanie antypolskiej propagandy pomawiającej Polaków o antysemityzm jak i oczernianie Polski przez ruch roszczeniowy. Na przykład, można w internecie publikować fakty dotyczące działalności państwa izraelskiego na terenach arabskich (mordowania, przywłaszczania i wywłaszczania Palestyńczyków - ludobójstwa). Jest to temat rzeka, do którego bardzo wiele danych dostarcza także prasa izraelska w języku hebrajskim. Artykuły wielu umiarkowanych autorów są bardzo krytyczne wobec ekstremistów izraelskich zgrupowanych pod wodza Ariela Sharona. Niektórzy przypisują ekstremistom izraelskim plan tworzenia gett arabskich z policją arabską kontrolowaną przez Izraelczyków, tak jak było to w czasie wojny kiedy policja żydowska w gettach wykonywała nawet najbardziej zbrodnicze rozkazy Gestapo.

Niewątpliwie Polonia w USA może i – przy wsparciu dyplomatycznym Macierzy – powinna odgrywać większą rolę w życiu politycznym USA co pozwoli nie tylko na zaistnienie na scenie politycznej poszczególnych jej przedstawicieli, ale także wzmocni pozycję Polski w świecie.

_______________________

*Postkomunistyczna lewica również oczernia Polaków takimi zbrodniami jak pogrom kielecki zorganizowany przez sowieckie NKWD wraz tuzinem innych powojennych pogromów we wszystkich krajach satelickich, które zorganizował sowiecki aparat terroru w krajach satelickich w celu wypędzenia na zachód ponad 700.000 Żydów kiedy celem sowieckim było obalenie mandatu brytyjskiego w Palestynie i rozpętanie wojen żydowsko - arabskich w pobliżu najważniejszych na świecie pól naftowych.

**Niestety ostatnio największe pornograficzne pismo w Polsce „Nie” zaatakowało w haniebny sposób Ojca Świętego w związku z Jego ostatnią wizytą w Polsce. Do protestu przeciw temu obrażającemu atakowi przyłączyło się wiele osób z Polonii amerykańskiej.

Iwo Cyprian Pogonowski jest autorem książek historycznych oraz słowników Polsko - angielskich, spośród których najważniejszy jest trzytomowy Uniwersalny Słownik Polsko Angielski oparty o amerykańską wersję języka angielskiego i zawierający ponad 200.000 haseł. Ponad dwieście tysięcy słowników Pogonowskiego rozmaitego rozmiaru było sprzedane przez nowojorska oficynę wydawniczą Hippocrene Books Inc.