Eryk Łażewski
Prawda o aborcji
Tematem niniejszej pracy jest problem aborcji. Aborcja zaś to „zabicie płodu w łonie matki”, zwane też niekiedy przerywaniem ciąży. Uzasadnienie podjęcia owego problemu natomiast to dostrzeżenie, iż tak rozumiana aborcja stała się jedną z plag współczesności. „Fakt, że prawodawstwo wielu państw, oddalając się nawet od fundamentalnych zasad swych konstytucji, nie tylko nie każe tego rodzaju praktyk wymierzonych przeciw życiu, ale wręcz uznaje je za całkowicie legalne, jest niepokojącym przejawem, a zarazem jedną z istotnych przyczyn poważnego kryzysu moralnego: czyny jednomyślnie uważane niegdyś za przestępcze i w powszechnym odczuciu moralnym niedopuszczalne, zyskuje stopniowo społeczną aprobatę.” Już tu pojawiają się takie podstawowe pytania jak: dlaczego aborcja (zabicie płodu, przerwanie, usunięcie ciąży) jest przestępstwem, dlaczego upowszechnienie się tego typu praktyk to plaga czyli coś złego a dotyczącego wielu ludzi. Łączy się z tym problem skutków aborcji w podstawowych społecznościach małżeństwa i rodziny, państwie i cywilizacji jako kulturze owych zbiorowości. Ponieważ pogląd negatywnie oceniający aborcję jest współcześnie prezentowany głównie przez Kościół katolicki, pojawia się też problem jego wiarygodności.Powyższe pytania i problemy domagają się jednak uszczegółowienia. Należy zatem dowiedzieć się czy płód, skoro jego zabicie jest potępiane przez Kościół, rzeczywiście jest człowiekiem?. Czy nie jest to tylko pogląd wynikający z wiary chrześcijańskiej, którego nie muszą podzielać nie – chrześcijanie ?. Niektórzy przecież sądzą, że to, co powstało w wyniku poczęcia nie jest osobą ludzką, nie żyje życiem człowieka. Innym problemem z tym się wiążącym, jest problem potwierdzenia prawem możliwości aborcji, która, jeśli ma być dokonana, powinna być wykonana „przy fachowej i bezpłatnej pomocy lekarzy i pracowników służby zdrowia.” Pogląd ten wynika przy tym z różnych stanowisk czy to odnośnie do życia płodu czy też odnośnie do praw jednostki i większości w społeczeństwie demokratycznym. Niektórzy zatem, choć uważają płód za człowieka, to sądzą jednak, że jego życie jako dobro można odnieść do innych dóbr i stwierdzić, które z nich jest większe. Inni natomiast mniemają, że tylko ktoś osobiście zaangażowany w sytuację aborcji, może ocenić swój czyn jako moralny lub nie. Niekiedy sądzi się, że prawo nie może wymagać od obywateli, aby żyli na wyższym moralnie poziomie życia „niż ten, który sami uważają za właściwy”. Z tego względu prawo powinno zgadzać się na aborcję, jeśli tylko chce tego większość obywateli. Dodatkowym argumentem jest tu teza o upowszechnieniu się, w razie zakazu, praktyk nielegalnych. Zresztą, jeśli owego zakazu nie dałoby się „wyegzekwować w praktyce”, to czy nie doprowadziłoby to do naruszenia koniecznego autorytetu wszelkiego prawa stanowionego?. Ostateczną konsekwencją jest pogląd, że to każdy człowiek winien dysponować swoim życiem i tego, który się jeszcze nie narodził. Demokratyczne i pluralistyczne społeczeństwo bowiem nie może dokonać wyboru między różnymi poglądami moralnymi, narzucając jeden z nich tym, którzy się z nim nie zgadzają. Wszystkie powyższe pytania i problemy wynikają zaś z relatywizmu etycznego jako warunku demokracji – rządów większości. Obiektywne normy moralne przecież ograniczałyby tę większość, nie pozwalając na stanowienie dowolnego prawa. Na koniec trzeba jeszcze postawić problem wiarygodności Kościoła w sprawie aborcji. Sądzi się przecież niekiedy, że zmieniał on w ciągu wieków swój pogląd odnośnie do przerywania ciąży.
Próbując odpowiedzieć na tak sformułowane pytania i problemy, należy obiektywnie, racjonalnie, przyjrzeć się zarówno początkom człowieka, jak i samej aborcji, nie zapominając jednocześnie o stanowisku Kościoła. I tak należy stwierdzić, że już od chwili poczęcia (zapłodnienia) pojawia się nowy człowiek. „Nie stanie się [on] nigdy człowiekiem jeżeli nie jest nim od chwili poczęcia”. Potwierdza to też współczesna embriologia wskazując, że już w momencie zapłodnienia komórki jajowej, nowa powstała żywa istota zawiera w sobie program tego, kim się stanie. To znaczy jakie będzie miała cechy szczegółowe na przykład: kolor włosów czy oczu. Widać jasno, że jeszcze nie narodzony płód to już człowiek, a do uznania tej prawdy o ludzkim charakterze zarodka nie trzeba być chrześcijaninem. Wystarczy kierować się rozumem popartym danymi z nauk szczegółowych (medycyna, biologia). Dlaczego jednak człowieka, jego życia, trzeba bronić? Dlaczego więc płodu, jako człowieka, trzeba bronić przed pozbawieniem życia. Wynika to tak z prawa naturalnego, jak i z Objawienia. W prawie naturalnym zatem, w tym, co zapisane we wnętrzu człowieka, w jego „sercu”, może naturalnym rozumem (choć przy działaniu łaski) odczytać konieczność „poszanowania tego...podstawowego dobra” jakim jest życie ludzkie. W świetle Objawienia natomiast, człowiek nabiera szczególnej rangi, jako stworzony na „obraz i podobieństwo Boga,” ten, dla którego Chrystus przelał swą krew. Widać już jasno, dlaczego Kościół uważa zabicie nienarodzonego człowieka za przestępstwo. Przyczyny te zaś powinny być uznane za zasadne nie tylko przez chrześcijan, lecz i nie – chrześcijan. Upowszechnienie się jednak aborcji świadczy o braku otwarcia na ową prawdę o prawie do życia. Tymczasem właśnie to „uznanie tego prawa stanowi fundament współżycia między ludźmi oraz istnienia wspólnoty politycznej.” Bez owego fundamentu zatem zniszczeniu ulegną i takie postacie wspólnego życia jak małżeństwo i rodzina a ostatecznie i wspólnota polityczna – państwo. W tym właśnie kontekście należy rozpatrywać demokrację. Nie można z niej czynić namiastki moralności lub „cudownego środka” na niemoralność. Jest ona tylko ustrojem (porządkiem społecznym), którego wartość zależy od tego, co wyraża i popiera. Jeżeli są to zbrodnie przeciw życiu człowieka, wtedy demokracja stanie się „jedynie mechanizmem empirycznej regulacji różnych i przeciwstawnych dążeń.” Bez zakorzenienie w prawdzie obiektywnej, regulacja ta odbywa się przy tym często na rzecz silnych i bogatych. Oni bowiem nie tylko umiejętnie sterują mechanizmami władzy, lecz także, dzięki środkom masowego przekazu, potrafią odpowiednio „urobić” opinię publiczną. „W takiej sytuacji demokracja łatwo stanie się pustym słowem”, przeradzając się w totalitaryzm.
Należy jeszcze zwrócić uwagę, że wszystko to stanowi przejaw kultury śmierci wyrażającej wolność silniejszych skierowaną przeciw słabszym – skazanym na zagładę. Ich to właśnie przez cały okres swego istnienia bronił Kościół. Już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zatem, wspólnota kościelna jasno i wyraźnie określała swój negatywny stosunek do, powszechnie przyjmowanych w kulturze grecko - rzymskiej, aborcji i dzieciobójstwa. Naukę tę „głosili niezmiennie Ojcowie Kościoła, jego Pasterze i Doktorzy. Także dyskusje w zakresie nauk ścisłych i filozofii, dotyczące konkretnej chwili, w której następuje zjednoczenie z duszą rozumna, nigdy w najmniejszym stopniu nie podważały moralnego potępienia aborcji.” Dlatego też Ojciec Święty Paweł VI mógł z całą mocą stwierdzić, że Nauka Kościoła w tej sprawie nie zmieniła się i jest niezmienna.
Wszystko to pozwala wyciągnąć wniosek, iż aborcja nie stanowi tylko osobistego problemu osób w nią zaangażowanych, lecz jest to problem społeczny, dotykający rodzinę, państwo i Kościół. I na tych właśnie płaszczyznach winien on być rozwiązany. Rozwiązanie owo zaś może polegać tylko na przywróceniu świadomości prawdy o obiektywnym charakterze prawa moralnego. Z tym przecież, niejako „automatycznie”, wiązałoby się odrzucenie relatywizmu jako źródła fałszu o człowieku, a więc i aborcji. Będzie to jednak możliwe tylko wtedy, gdy podejmie się konkretne działania zmierzające do zmiany obecnej niekorzystnej sytuacji. Najpierw więc trzeba wspomnieć o budzeniu wrażliwości społecznej na sprawę aborcji i związane z tym upowszechnianie prawdy o człowieku, zwłaszcza tym nienarodzonym. Taką działalnością zajmują się przy tym szczególnie ruchy i stowarzyszenia obrońców życia. Każdy może to jednak czynić również indywidualnie. Choćby nie zaciemniając rzeczywistości aborcji przez używanie dwuznacznych określeń takich na przykład jak „zabieg”. Należy zatem nie ukrywać, że aborcja (przerwanie ciąży) jest „świadomym i bezpośrednim zabójstwem istoty ludzkiej w początkowym stadium jej życia, obejmującym okres między poczęciem a narodzeniem.” Podobnie trzeba umieć odmówić współdziałania w działaniach moralnie złych, wszystko jedno czy dopuszczonych prawem czy też nie. Wierność prawdzie może wymagać niekiedy nawet rezygnacji z osiągniętej pozycji zawodowej lub społeczne, czy też z perspektyw dalszej kariery. Główną rolę w upowszechnianiu prawdy o życiu człowieka nienarodzonego ma jednak rodzina. W rodzinie bowiem, gdy spełnia ona swe zadanie „sanktuarium życia”, w całej pełni ukazuje się, że dziecko, każde dziecko, jest darem dla rodziców. Również politycy – ludzie odpowiedzialni za sprawy publiczne – powinni podejmować działania w obronie nienarodzonych. Chodzi tu zarówno o nie wprowadzanie ustaw zagrażających ich życiu, jak i zmianę już funkcjonujących praw. Nie wystarczy jednak „zniesienie niegodziwych praw”. Trzeba usunąć jeszcze przyczyny zamachów na życie najsłabszych. Dokona się tego zaś poprzez takie działania prawodawcze i społeczne, które zapewnią „warunki autentycznej wolności w podejmowaniu decyzji dotyczących ojcostwa i macierzyństwa”. Pomocą będzie tu też podjęcie nowych inicjatyw „w sferze pracy, rozwoju miast i budownictwa” Właściwie wszelka polityka powinna mieć za swój motor działania na rzecz rodziny, a zwłaszcza najsłabszych jej członków.
Szczególne zadanie mają także wychowawcy, nauczyciele, katecheci i teolodzy. Powinni oni zatem podkreślać, że orędzie chrześcijańskie (Ewangelia) jest orędziem życia, wręcz Ewangelią życia. Zawarta zaś w nim pełnia prawdy o człowieku nie jest sprzeczna z rozumem i doświadczeniem, co da podstawę do dialogu na te tematy z ludźmi nie należącymi do Kościoła katolickiego, również niewierzącymi.
Podsumowując powyższe rozważania należy raz jeszcze podkreślić, że tylko przyjęcie prawdy o człowieczeństwie płodu gwarantuje akceptację prawdy o aborcji jako zabójstwie. To zaś może być rozpoznane przez każdego człowieka (nawet nie – chrześcijanina) jeżeli tylko kieruje się on zdrowym rozumem. Skoro zaś aborcja zostanie jednak zaakceptowana, uderzy to nie tylko w nienarodzonych, lecz także w społeczności takie jak małżeństwo, rodzina i państwo. Dlatego też należy na różne sposoby zapobiegać temu złu jakim jest aborcja. Na koniec trzeba dodać, że siła tych którzy propagują mordowanie nienarodzonych wydaje się być tak przeważająca, iż można uznać za niemożliwe przeciwstawienie się im. Jak pisze papież Jan Paweł II coraz silniej szerzy się „kultura śmierci” osób najsłabszych. Powstaje wręcz swoisty „spisek przeciw życiu” wielkich tego świata. Jednak w tej walce dobra ze złem, trzeba pamiętać, że dobro zawsze zwycięży, że zło zawsze musi przegrać. Dobro bowiem to sama rzeczywistość – zarówno naturalna, jak i nadprzyrodzona. W zwycięstwie tym trzeba jednak pomóc. Stawka jest zbyt duża, żeby pozwolić sobie na „grzech zaniechania”. Każdy dzień przecież przynosi nowe śmierci ludzi nie narodzonych. Oby trwało to jak najkrócej. Oby „kultura życia i miłości” pokonała złowieszczą „kulturę śmierci”.