Jan Nepomucen Jampolski, MI
Doświadczyć Niewidzialnego
"Obyś był zimny albo gorący" Ap. 3,15
Wydaje się, ze wszystko już powiedziano na temat sytuacji Kościoła w obecnej rzeczywistości. Próbując powstrzymać rozwielmożnione zło wiele też napisano o potrzebie nowej ewangelizacji, roli, jaką powinni mieć w niej zarówno duchowni jak i świeccy. Zawsze jednak konieczne jest udzielenie samemu sobie odpowiedzi - co ja r o b i ę, aby te zmagania mogące przesądzić o losach Kościoła, świata, wreszcie - o moich losach w wiecznym świecie pomogły zwyciężyć Dobru.
Pytania te wypływają z głębi każdego polskiego sumienia kształtowanego od pokoleń wiarą i modlitwą, które domaga się nie tylko właściwej formacji wewnętrznej, ale i aktywnego działania na rzecz drugiego, a więc - a k c j i ! Cel zawsze jest ten sam: zbawienie duszy własnej, bliźnich i szerzenie Królestwa Bożego.
Człowiek, choć jest tak niezależnym indywidualistą odczuwa potrzebę identyfikacji i oparcia w grupie podobnie myślących, wspólnie dążących do tego samego celu.
Już papież Pius X dostrzegł tę potrzebę na początku XX wieku nazywając je w swym
"Motu proprio" a k c j ą katolicką. Aby właściwie ją ukierunkować wydał encyklikę "Il fermo proposito" wzywając wręcz wszystkich wiernych do działania dla dobra Kościoła, społeczeństwa i samego człowieka szczególnie w ramach właśnie - jak ją nazwał - Akcji Katolickiej.
Kolejny papież Pius XI w 1922 roku w encyklice
"Ubi arcano Dei" wskazując na potrzebę usilnej pracy świeckich otoczonych opieką Kościoła hierarchicznego określa zadania stojące przed Akcją.
Jednak po wspaniale rozwijającej się działalności Akcji Katolickiej w II Rzeczypospolitej nadeszły lata w których nawet próba zorganizowania się katolików była nie do pomyślenia.
Jan Paweł II odczytując znaki czasów obecnych i rolę jaką powinna mieć do spełnienia Akcja Katolicka w Polsce wyraził u schyłku XX wieku życzenie jej reaktywowania.
Akcja Katolicka w Polsce powstała. Przyjęty statut Akcji Katolickiej w art. 10 pozwala na bardzo szeroką działalność oświatowo-wychowawczą, kulturalną, informacyjno-wydawniczą, dobroczynną, turystyczno-sportową a nawet gospodarczą. Tak szeroko zakrojone działania w trosce o właściwe wychowanie do życia publicznego wymaga złączenia wysiłków jak najliczniejszych członków i asystenta kościelnego. Odpowiedzialność asystenta za dobór członków znajduje odzwierciedlenie w zapisach art. 13 ust. 2 statutu wyraźnie uzależniającego przyjęcie na członka od opinii asystenta kościelnego - najczęściej proboszcza. Zadanie to nie jest aż tak trudne, gdyż w art. 16 znajduje się podpowiedź, że członkiem nie może być ten, kto publicznie odstąpił od wiary, zerwał ze wspólnotą Kościoła albo podlega ekskomunice. Jednak rola asystenta jest nie do przecenienia, skoro członkostwo jak i pełnienie funkcji już na szczeblu parafialnym wymaga "przedstawienia" biskupowi przez tegoż asystenta kandydatów wybranych przez walne zebranie (art. 42 statutu).
Jakże wiele zależy więc od proboszczów parafii, którzy wręcz zobligowani są nawet Kodeksem Prawa Kanonicznego do popierania działania wiernych (kanon 529 § 2). Co więcej wierni w oparciu o zapisy § 2 kanonu 212 kodeksu prawa kanonicznego mają prawo przedstawiania pasterzom swoich potrzeb, życzeń. W tymże samym kanonie lecz § 3 następuje wręcz wzmocnienie tej deklaracji przez nadanie jej formy zobowiązania wiernych do wyjawienia swego zdania w sprawach dobra Kościoła "świętym" (sic!) pasterzom...
Jak często prawo to pozostaje pustym zapisem...
Jak często nie podejmujemy działania, bądź jesteśmy w nim nieudolni...
Jak często to nam odmawia się prawa współuczestniczenia!
" Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy niepotrzebni, nie zdatni do niczego i nikomu już nic nie damy. Działanie sił zła poznać zawsze po braku NADZIEI. Życie ziemskie jest wystarczające do dokonania przeglądu możliwości które daje i zdecydowania się na wybór tego co wyda się najwartościowsze." (Anna, Świadkowie Bożego Miłosierdzia)
Tak umocowani przez najwyższe autorytety i stworzone dla nas prawa kościelne chcemy dążyć do maksymalnego rozwoju działań tworzących dobro. Czyż nie jest to również prawdziwa modlitwa?
A jakie cele nas ożywiają? - Nadzieja spełnienia najważniejszych zadań całego Kościoła jakim jest "...nieść dobro, udzielać się, świadczyć sobą w czasach najgorszego, śmiertelnego zimna rozpalić stos miłości dla całego Narodu. Bo jeśli zdołamy rozgrzać Naród, rozpalimy ziemię. Jeden człowiek kochający może porwać setki innych a setki zdolne są poruszyć miliony".(...) "Najważniejsze zadanie to zadoścuczynienie jednych za drugich. Nic tak nie cieszy Ojca jak pomoc jednych drugim i nic Go bardziej nie zobowiązuje. Jego ręce są wówczas pełne łask, a serce - miłosierdzia. Pozwólcie więc, aby Polska jako całość zyskała miłosierdzie w Jego oczach" (...) (Anna, Świadkowie Bożego Miłosierdzia)
Czy dziwić może więc kogokolwiek niespożyta energia z jaką dążymy do spełnienia swego przeznaczenia? To łaska Pana...
Jakiż to ból, że nie można w pełnej harmonii, zjednoczeniu w swej różnorodności dążyć do wspólnego celu.. Jak serce boli, gdy z wieku zakreślonego przez Piusa X i Jana Pawła II upływa już ćwierćwiecze bez zrozumienia, wsparcia, w izolacji... Całe niemal nasze dojrzałe życie... Kochani Kapłani, nie odsuwajcie się od nas! Swoje credo wykładamy: chcemy tworzyć jedną wspólnotę, jeden Święty i Apostolski Kościół, służyć wam pomocą w zakresie swojej wiedzy i umiejętności, czuć, że jesteśmy współpracownikami na niwie Bożej a nie odseparowanym tłumem "owieczek", czasem "ludem" a w najlepszy wypadku - "wiernymi".
Tak jak i my, wspólnie mamy dążyć do spełnienia! Nie oddzielnie! Razem!
Una Sancta, Apostolica Ecclesia...
Ufajmy jednak Panu, cokolwiek z nami czyni...
" Zawierzenie Panu i całkowite - ślepe przyjmowanie z Jego rąk wszystkiego co nas spotyka zarówno przykrego jak i radosnego a także poleganie na Nim we wszystkim i zawsze - to jest najwyższy stopień dojrzałości duchowej. Absolutna radość, beztroska i spokój wewnętrzny - to dary Jego dla tych co Mu ufają, to najintymniejsza, najbardziej bliska Jego sercu droga ku wieczystemu współżyciu z nim." (..)
"Konieczność śmierci i Zmartwychwstania ukazuje że śmierć jest złudzeniem a za nią jest żywot wieczny w Pana radości, przeznaczony synom Bożym" (Anna, Świadkowie Bożego Miłosierdzia).
A więc - NADZIEJA! Radość z oczekującego doświadczenia Niewidzialnego...
"Gorliwość o Dom Twój pochłania mnie" J 2,17
10 XI 2004