Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików
Stanisław Krajski
Dziennikarze i demokracja


W dniu 2.02.2006 r. przedstawiciele PiS, LPR i Samoobrony podpisali (czy parafowali; obojętne) porozumienie przy obecności tylko kamer Telewizji TRWAM, mikrofonów Radio Maryja i dziennikarzy „Naszego Dziennika”. W chwilę potem spotkali się z dziennikarzami pozostałych mediów. Ci zaś przywitali ich gwizdami i demonstracyjnie opuścili salę (z tego powodu, że nie zostali zaproszeni na wcześniejsze wydarzenie). Następny dzień był dniem wściekłości i histerii w mediach. Mówiło się o zagrożeniu demokracji, o tym, że dziennikarze reprezentują opinię społeczną i partie polityczne mają obowiązek udostępniać im wszelkie informacje, a nawet, jak sam słyszałem, mówiono w TVN 24 godziny o „chamstwie PiS-u”.
Trzeba by te wydarzenia, jako że posiadają swoją specyficzną wagę, skomentować.

Czy dziennikarze takich mediów jak POLSAT, TVN, „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, Radio ZET czy nawet dziennikarze publicznego radia i telewizji reprezentują opinię publiczną?
Oczywiście, że nie.
Opinie publiczną mogą reprezentować tylko ci, których do tego powołało społeczeństwo. Opinię publiczną reprezentują zatem, przynajmniej formalnie, tylko politycy, przede wszystkim posłowie i senatorowie razem wzięci. Każdy z nich wzięty oddzielnie reprezentuje tylko taką część opinii publicznej jako wyznacza liczba oddanych na niego głosów (jeśli otrzymał 0.1% głosów może mówić, że reprezentuje 0.1% opinii publicznej).
Zadaniem dziennikarzy mediów publicznych jest podejmowanie takich działań, które miałyby wychodzić naprzeciw zapotrzebowaniu informacyjnemu społeczeństwa oraz, których skutkiem byłoby informowanie o tym, co myśli społeczeństwo i czego oczekuje od polityków.
Dziennikarzy mediów publicznych mają zatem psi obowiązek wsłuchiwać się w głosy społeczne i próbować spełnić społeczne życzenia. Nie mają jednak mandatu do reprezentowania interesów społecznych czy nawet opinii publicznej.
W istocie zaś, jak pokazuje praktyka, dziennikarze ci wsłuchują się przede wszystkim w głosy swoich bezpośrednich przełożonych i starają się ubiec ich życzenia. Ci zaś realizują bliżej nieokreślona politykę niektórych środowisk politycznych (przede wszystkim SLD i PO) oraz bliżej nieznanych nam sił biznesowych i zagranicznych.
Dziennikarze mediów prywatnych nie są na służbie społecznej. Są najemnymi pracownikami właścicieli tych mediów, i tylko ich reprezentują. Ich psim obowiązkiem jest spełnianie dyrektyw i rozkazów tych właścicieli. Jakie są intencje i cele tych właścicieli tylko oni sami to w pełni wiedzą. My możemy się domyśleć, że albo prowadzą swoją prywatną politykę albo reprezentują jakieś krajowe lub zagraniczne lobby czy to polityczne czy gospodarcze czy religijne (np. masoneria).

Czy w warunkach demokracji politycy maja obowiązek informować o wszystkim media?
Aby demokracja prawidłowo funkcjonowała społeczeństwo musi być poinformowane o wszystkich tych aspektach polityki, które mogą być jawne (których ujawnienie nie będzie ze szkodzą dla państwa i, co za tym idzie, samego społeczeństwa). W tym procesie informowania społeczeństwa pozytywną rolę mogą odegrać wszystkie media i wszyscy dziennikarze.
Dziennikarze mają zatem, w związku z tym, wiele praw umożliwiających im dostęp do informacji.
Mają więc otrzymywać informacje. To jednak nie oni mają decydować o tym w jakim trybie to nastąpi. O trybie decydują ci, którzy informacji udzielają. Udzielenie informacji może nastąpić poprzez udostępnienie mediom wydarzenia politycznego „na żywo”, po tym wydarzeniu ustnie na konferencji prasowej lub pisemnie. Dziennikarze domagają się odpowiedzi na swoje wątpliwości i pytania. Mają do tego prawo, ale tryb określają ci, którzy im odpowiadają. Mogą tych odpowiedzi udzielać „na żywo” albo za pośrednictwem innych osób, przez telefon, pocztą elektroniczną, na papierze itd.
Dziennikarze nie mogą się domagać, aby ich „widzi mi się” zostało spełnione. Mogą najwyżej prosić. Ich prośby mogą być spełnione albo nie.
Tak dużo się mówi o tym, że media są trzecią władzą, że ich właściciele i dziennikarze potraktowali to, jak dzieci, dosłownie. Nikt mediom nie dał takiego mandatu. One próbują sobie tę władzę zawłaszczyć, wymusić ją i wyszantażować.
Oburzenie i histeria w mediach w dniach 2-4 lutego 2006 r. ujawniło jak ciężko są one spatologizowane i chore. Media trzeba utemperować. Niech znają swoje miejsce. Nie może być tak, ze decydują o tym, co dzieje się w życiu publicznym. One maja informować, a nie kreować. Gdyby kreowały politykę oznaczałoby to koniec demokracji. To w pierwszym rzędzie media i dziennikarze zagrażają demokracji.
To trzeba sobie uświadomić i w obronie demokracji wytoczyć wojnę występującym przeciwko demokracji mediom i dziennikarzom.

Jakie są obowiązki mediów i dziennikarzy?
Media i dziennikarze mają wiele praw. Ale mają też obowiązki, o których zapominają. Gdy nie spełniają tych obowiązków stają się tylko społecznym rakiem, złośliwą naroślą, gangreną.

Jakie są te obowiązki?
To, oczywiście, w pierwszym rzędzie, obowiązek rzetelnego podawania prawdziwych, pełnych informacji.

Gdy media kłamią, ukrywają prawdę, podają półprawdy trzeba je przywołać do porządku i ukarać.

To również obowiązek oddzielania komentarzy i prywatnych opinii dziennikarskich od faktów.

Jeżeli tego obowiązku nie realizuje się w mediach stają się one tylko narzędziami propagandy i manipulacji. Propaganda i manipulacja niszczą wolność i demokrację. Nie możemy dopuszczać do tego, by bezkarnie stosowano w Polsce takie metody.

Wreszcie dziennikarze są zobowiązani, jak wszyscy obywatele, do przestrzegania nie tylko norm prawnych, ale i obyczajowych, kulturowych.

Nie wolno w nich nikogo obrażać, godzić w niczyją godność, poniżać ludzi, obrażać ich uczuć patriotycznych, religijnych i innych. Dziennikarze nie mają prawa do bluźnierstw i profanacji, do wulgarności i prostactwa. Dziennikarze są zobowiązani zachowywać się i wypowiadać tak jak przystało na poważnych i kulturalnych ludzi. W instytucjach państwowych takich jak sejm czy siedziba rządu muszą zachowywać się (i ubierać) tak, by uszanować powagę miejsca i Państwa. Inaczej muszą być jak uczniacy czy margines społeczny karceni, a przy recydywie, pozbawiani akredytacji, a nawet praw wykonywania zawodu.

Na zakończenie
PiS atakowany i opluwany przez media ma już wyraźnie dość, ale „chciałby” i „boi się”. Jeżeli nie przywoła mediów i dziennikarzy do porządku nie obroni demokracji i nie obroni siebie.

4 II 2006