Strona główna
Internetowej
Gazety Katolików
Stanisław Krajski
Dlaczego niektórzy biskupi zaczynają zajmować się polityką?


Prezydium Konferencji Episkopatu Polski czyli w istocie trzech biskupów (przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik, zastępca Przewodniczącego KEP abp Stanisław Gądecki, oraz sekretarz generalny KEP bp Piotr Libera) działających bez porozumienia z pozostałymi biskupami czy, jak kto woli, Episkopatem Polski wydało i udostępniło mediom („przeciek” to w sumie to samo) dokument zawierający „upomnienie” - krytykę Radia Maryja, Telewizji TRWAM i Prowincjała Redemptorystów. Jakie konkretne zarzuty postawiono w tym dokumencie? Konkretów nie ma w istocie żadnych. Są tylko gołosłowne oskarżenia. Z dokumentu jednoznacznie wynika, że „przestępstwem” było transmitowanie przez radio Maryja i Telewizję TRWAM przy nieobecności innych mediów podpisania paktu stabilizacyjnego.
Sygnatariusze dokumentu uznają, że na tej podstawie można oskarżyć Radio Maryja i Telewizję TRWAM o postępowanie niezgodne z nauką społeczną Kościoła, mieszanie się w politykę, popieranie jednej partii politycznej oraz doprowadzenie do takiego skutku, że „Kościół jest postrzegany jako strona jednoznacznie popierająca jedną partię polityczną”.
Akt ten nie był ewidentnie, w świetle nauczania społecznego Kościoła faktem politycznym. Kościół nigdy nie uznawał za politykę każdego aktu, który ma związek z życiem politycznym czy posiada polityczne skutki. Kościół, czy jego reprezentanci, wielokrotnie podejmowali także w ostatnich latach działania o skutkach politycznych np. wspierając w swoim czasie w wyborach Wyborczą Akcję Katolicką czy wskazując na partie, na które katolikom nie wolno głosować (bo partie te opowiadając się za aborcją).
Akt ten miał następującą wymowę i tylko taką wymowę: „Wszystkie media oprócz Radia Maryja i Telewizji TRWAM są nieobiektywne. Jeśli będzie tak dalej nie będą uzyskiwać informacji bezpośrednio”.
Nie było w nim wsparcia dla jakiejkolwiek partii politycznej. Zresztą jakby tu nie nadinterpretowywać nie może tu być mowy o jednej partii, bo w pakcie uczestniczyły trzy.
Czy ktokolwiek mógł ten fakt zinterpretować, tak jak chcą tego trzej biskupi, jako fakt, z którego wynika, że „Kościół jest postrzegany jako strona jednoznacznie popierająca jedną partię polityczną”?
Czy można w Polsce znaleźć choć jedną osobę, która sądziłaby, że jak coś robi Radio Maryja to jest to robione w imieniu i za poparcie całego Kościoła, wszystkich biskupów. Zarzut jest kuriozalny.
Biskupi ci, moim zdaniem, ewidentnie przekroczyli swoje uprawnienia (mogliby ingerować, gdyby został naruszony porządek wiary czy moralności, a tego nikt nie może Radiu Maryja czy Telewizji TRWAM zarzucić).
To ci trzej biskupi podjęli działanie sensu stricto polityczne, bo podjęli działanie, które jest działaniem o owocach tylko politycznych, działanie na korzyść wyłącznie Platformy Obywatelskiej, SLD oraz liberalnych mediów.
Dlaczego to zrobili?
Można tu postawić szereg hipotez.
Aż strach je jednak stawiać.
Podsumowując: Jest to przerażające. Świadczy o słabości Kościoła (czy znacznej jego części) i o uwikłaniu niektórych biskupów w sprawy tego świata.


15 II 2006